Jak dotychczas, większość inwestycji związanych z gospodarką wodną była zorientowana wokół minimalizowania i transferu rozmaitego ryzyka związanego z funkcjonowaniem sektora – suszami, powodziami czy zanieczyszczeniami wód. The Source Magazine wskazuje jednak, że warto przyjąć nieco inną perspektywę i pomyśleć o strategiach ukierunkowanych na budowanie faktycznej wartości sektora, a nie na samej redukcji potencjalnych strat. 

 

Między ryzykiem a benefitami

Rdzeniem dobrej strategii zarządzania środowiskiem wodnym jest balans między wspomnianym minimalizowaniem ryzyka a kreowaniem wartości dla inwestorów, lokalnych społeczności i środowiska. Tymczasem, jak zauważają Will Sarni i Hugh Share z The Source Magazine, firmy z sektora nadmiernie koncentrują się na pierwszym elemencie układanki, nierzadko zupełnie pomijając jej pozostałą część.

Ich stanowisko popierają badania. Inwestycje w budowanie marki firm z sektora wodnego, transformację cyfrową czy usprawnienie mechanizmów finansowania instytucji (np. blended finance) mają nieporównanie większy wpływ na biznesową pozycję przedsiębiorstwa i jego potencjalne oddziaływanie na środowisko i społeczność. Wynika to z polityki samorządów i niechęci do wdrażania, nierzadko rewolucyjnych, zmian. Jeśli jednak zadbamy o pozytywny wizerunek przedsiębiorstwa, a proponowane rozwiązania będą się charakteryzować wysokim stopniem innowacyjności, ich wdrożenie i pomyślne zrealizowanie inwestycji może się okazać znacznie łatwiejsze. Niechęć do zmiany (a nawet wydatków) ulega znaczącemu złagodzeniu, gdy mamy do czynienia z podmiotem, który poważamy i do którego mamy zaufanie.

 

Współpraca jest łatwiejsza, jeśli ufamy naszemu biznesowemu partnerowi

 

IoT, sztuczna inteligencja i blockchain w służbie sektorowi wodnemu

Eksperci The Source Magazine zwracają uwagę, że rozwój technologii i czwarta rewolucja przemysłowa jest dokładnie tym, czego potrzebował sektor gospodarki wodnej. Wdrożenie efektywnych rozwiązań, takich jak sztuczna inteligencja, blockchain czy internet rzeczy (IoT) ma być bowiem drogą do wzmocnienia finansowej wartości całej branży.

Jeśli bowiem IoT gwarantuje bardziej skuteczne zarządzanie wodą i jednoczesną redukcję ryzyka (np. poprzez samodzielnie komunikujące się czujniki urządzeń, reagujące na potencjalne zagrożenia) przy niższym koszcie – zainteresowanie świata biznesu branżą wodną powinno wyłącznie wzrastać. A to właśnie sektor prywatny ma dziś największe możliwości, aby sprostać wyzwaniom związanym z tym surowcem – z kwestiami ekologicznymi i zmianami klimatu na czele. Większe finansowanie to także kolejne inwestycje i napływ utalentowanych specjalistów do całego sektora. Ci zaś mogą proponować kolejne innowacyjne rozwiązania – i koło się napędza.

 

Nowe technologie wpływają także na rozwój gospodarki wodnej

 

Między horyzontem transakcyjnym i transformacyjnym

Warto jednak zauważyć, że przedstawiony powyżej schemat wymaga cierpliwości i strategicznego myślenia. Szanse, że sektor prywatny zdominuje branżę wodną swoimi inwestycjami w krótkim okresie czasu są niewielkie – w najbliższych latach za finansowanie obszaru wciąż będą odpowiadać instytucje publiczne.

Niemniej jednak eksperci The Source Magazine wskazują, że istnieje możliwość zmiany modelu transakcyjnego (zakładającego dominację finansowania publicznego i krótki horyzont czasowy inwestycji) w transformacyjny (zorientowany wokół długofalowych planów, innowacji i zaangażowania instytucji prywatnych). Jako warunki wymieniają:

  • Planowanie inwestycji i ich następstw dla środowiska, biznesu i lokalnych społeczności w horyzoncie 20-40 lat zamiast 5-10 lat,
  • Myślenie systemowe zamiast myślenia projektowego,
  • Duża liczba interesariuszy (instytucje, mieszkańcy, specjaliści, media) zaangażowana w każdą inwestycję, dokładna analiza ich potrzeb i potencjalnych konfliktów interesów,
  • Wartość projektu rozłożona pomiędzy wszystkich interesariuszy – zapewnienie nie tylko finansowania projektu i zysku dla pojedynczego inwestora, ale także korzyści dla innych podmiotów – lokalnej społeczności (np. poprawa jakości środowiska), samorządów (np. poprawa wizerunku miasta) czy instytucji badawczych (np. możliwość prowadzenia badań na terenie obiektu).

Tym samym rewolucja w sektorze wodnym prawdopodobnie nie nastąpi w najbliższych kilku latach. Możliwe, że na prawdziwie innowacyjną, cyfrową transformację będziemy musieli poczekać nawet kilka dekad. Przewidywania ekspertów wskazują jednak jasno i klarownie – warto uzbroić się w cierpliwość. Tandem „innowacyjność + zaangażowanie prywatnych podmiotów” może bowiem w znaczący sposób zmienić postrzeganie sektora wodnego i, co najważniejsze, podnieść efektywność jego funkcjonowania.